Doświadczyłam mocy Kyäni

homepage-banner

Opowiem Ci krótką historię, która zmieniła moje życie.

Byłam szczęśliwym dzieciakiem, aż tu nagle koledzy z klasy postanowili, że będzie inaczej. Stałam się popychadłem. Wyjście do szkoły wiązało się z ogromnym stresem – w wieku 11 lat przejmowałam się nie ocenami, a tym, jak bardzo źle potraktują mnie rówieśnicy. „Hmm, dzisiaj dostanę kopa czy poturbują mnie tylko psychicznie?” Symulowałam choroby, byleby uniknąć szkolnego koszmaru. Niestety przypałętało się też coś prawdziwego.

Pamiętam, jakby stało się to wczoraj – czekaliśmy na moją ukochaną lekcję języka polskiego. Na korytarzu gwar, wszyscy chcieli jak najlepiej wykorzystać przerwę. Siedziałam pod ścianą, gdy zaczęło się dziać we mnie coś dziwnego. Zbyt głośny dzwonek oznajmiający koniec wygłupów przedzierał się boleśnie przez moją głowę. Weszliśmy do sali, praktykantka rozdała nam kartki z kilkoma poleceniami. „Dlaczego na mojej kartce pojawiają się wielkie białe plamy?” Spanikowałam, kiedy nie byłam w stanie dostrzec wszystkich czarnych literek. Ścisk w gardle, łzy w oczach, wzrok Piotrka. Polonistka chciała mi jakoś pomóc, ale ja nie umiałam poskładać też swoich własnych słów. Telefon do rodziców, a później czekanie na tatę w szatni. Cisza panująca w podziemiach tak bardzo kontrastowała z hałasem przed lekcją. Wypełniłam ją cichym szlochem.

Mała, przerażona dziewczynka poznała się tego dnia z migreną.

Moja krótka historia ciągnęła się latami. Nie będę się rozpisywać o tym, co towarzyszyło potwornemu bólowi, bo samo wspomnienie przyprawia mnie o mdłości. Migrena wyniszczała mnie podobnie, jak robili to moi koledzy – zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Tyle że z jej rodzicami nie dało się spotkać, porozmawiać i problem rozwiązany. Ona znęcała się nade mną znacznie dłużej.

Widzisz, że wciąż używam czasu przeszłego? Tak, po 15 latach poszukiwań coś pomogło!

Pani od plastyki powiedziała mi kiedyś, że ja to jestem dzieckiem szczęścia, więc na pewno dostanę się na studia tam, gdzie zechcę. Nie mam pojęcia, skąd jej się to wzięło, prawie mnie nie znała. Ale miała rację, bo moja Mama to rzeczywiście wielkie szczęście (jej tym bardziej nie znała). Kobieta Mojego Życia jest bardzo mądra i oczywiście wie, co jest najlepsze. Jej zainteresowanie nietypowymi sposobami leczenia wszelakich dolegliwości doprowadziło ją do… jagody z Alaski. Kyäni to pyszny suplement diety, który – co tu dużo gadać – czyni cuda. Na dzień dodaje energii, na noc tuli Cię do snu. Babcię zamienił w silną babkę i postawił ją na nogi po operacji na raka, mamie poprawił wzrok, siostrze pomaga się uporać z niedoczynnością tarczycy, a ja wreszcie mam spokojną głowę.

Dzięki Kyäni naprawdę pożegnałam się z przykrymi skutkami przeszłości. Teraz codziennie tworzę nowe historie, które zmieniają moje życie. Tylko na lepsze!